DR RYSZARD E. EBY – CHRZEŚCIJANIN – GINEKOLOG, LEKARZ CHIRURG. PRZENIESIONY NA KRÓTKI CZAS DO RAJU MAJĄC 60 LAT

 Przeżyłem nie dające się w pełni wypowiedzieć i opisać niebiańskie chwile, jakie niektórym chrześcijanom dozwolono. Ponieważ Jezus wtedy rozkazał mi: „Powiedz im, powiedz im, powiedz im”, to też czynię. Ciągle się modlę, aby wy niewierzący, którzy czytacie te stronice byliście przekonani, że Słowo Boże, obietnice i niebo naprawdę są realne, abyście przyjęli Jego dar Miłości i życia bezzwłocznie. Za chwilę może być za późno. Jakiś atak, lub wypadek może ci nie dać czasu do podjęcia decyzji jutro. Zapytaj samego siebie. Jak ja mogę zaniedbać tak wielkiego zbawienia, ofiarowanego przez mojego Zbawiciela?

WZIĘTY DO RAJU

Żona przekazała mi czynności poprzedniego dnia nim zostałem zabrany do raju (recepcja do Nieba).  Mówiła mi, że tego dnia byliśmy zajęci sortowaniem i pakowaniem w kartony różnych osobistych rzeczy w Chicago, w domu mojej zmarłej cioci. Moja czynność była – pakować te rzeczy i zrzucać kartony z trzeciego i drugiego piętra na drewniany balkon na dół. Chłopiec sąsiadów brał je i składał na stos.

Nagle tępy huk dał się usłyszeć. Żona spojrzała na balkon i zauważyła brak ogrodzenia tego balkonu. Na dole zobaczyła straszny widok mojego, zakrwawionego, obłoconego ciała, które leżało obok uszkodzonego chodnika. Ogrodzenie balkonowe leżało w poprzek mego ciała.

Jej bolesny krzyk zaalarmował sąsiadkę, która wezwała ambulans. Pomoc domowa szybko zawiadomiła wierzących w kościele, prosząc o modlitwę za mną. W kilku minutach Bóg wszystko zorganizował. Dopiero niedawno żona była zdolna opisać tę scenę jak pędziła na parter do tylnych drzwi. Po tym wypadku modliła się, aby Bóg ją uwolnił od przerażającej, koszmarnej nocy i za 4 lata Bóg zatarł te szczegóły. Niedawno modliła się, aby Bóg przywrócił z powrotem te szczegóły o tym wypadku, by mogła zaświadczyć więcej i akuratnie, jak my mówimy tu i tam. Szybko zauważając uszkodzone ogrodzenie balkonowe i uszkodzoną płytę cementową widziała moje ciało leżące z dala głową w dół w kałuży błota i krwi z nogami wiszącymi w grubym krzaku obok chodnika. Zakrwawiona czaszka była narażona na rozerwanie w dół nad obydwoma uszami. Ciało było już zielono-białe, krew przestawała płynąć, ona krzyczała w boleści serca i nachyliła się by sprawdzić puls i oddech. Ni jedno, ni drugie. Ciało było sztywne i wykrzywione. Olbrzymia kałuża zakrwawionego błota była naokoło czaszki. Przez powieki zauważyła rozszerzone, zamarłe źrenice jaskrawo niewzruszone.

Przez chwilę żona stała zaszokowana, tylko myśl jej była aktywna. Znając sytuację wołała: „Boże! mój Dick (Ryszard) zmarł. Pomóż mi Panie”! Wkrótce ambulans zajechał i po zbadaniu moje ciało włożono na drewniane nosze i zaniesiono do wnętrza ambulansu. Żona pobiegła do domu, chwyciła torebkę z dokumentami i wskoczyła do wozu siadając obok ciała. Zauważyła jednak, że nie pędzili szybko do szpitala. Nie ma potrzeby się śpieszyć – myślała. Wciąż jednak wierzyła w cud Boży. Boże: błagała. – Przyjdź tutaj zaraz. Potrzebuję Ciebie. Nie pozwól Dickowi umrzeć.

Obsługujący ambulans popatrzył na ciało i coś powiedział do kierowcy. Dając sygnał syreny śpiesznie przejechali na czerwonych światłach. Czy Bóg odpowiedział na moje modlitwy, dziwiła się.

WIDOK RAJU

 Nieobecność ducha w ciele. Obecność z Panem.

W mgnieniu oka Jezus zabrał mnie ze świata. Nie mogę właściwie opisać zdumienia i nagły szok tego wydarzenia. W jednej chwili na przedmieściu w Chicago, a w drugiej na przedmieściu Nieba. W jednej chwili brzydka pogoda w zachodniej części miasta, a w drugiej chwili najbardziej znakomite, rozkoszne miejsce, przygotowane dla ciebie, żeby gdzie Jezus jest i ty możesz być. W jednej chwili z cielesną, ograniczoną myślą, w następnej z niebiańską wolną myślą, w której szybkość funkcjonowania była jak światło. Moje początkowe utracenie oddechu szybko następowało przez wypełnienia pokojem, który przechodzi ziemskie zrozumienie. Całkowity pokój, o którym wiedziałem, to był obiecany dar Ducha od naszego Pana. W tym czasie nie pamiętałem o moim życiu na ziemi. Radowałem się w niebiańskim ciele. To zupełnie byłem ja. Nie miałem bólu, miałem całkowity pokój. Patrzyłem jak ja, reagowałem jak ja, czułem jak ja… To byłem ja.

Nagle porzuciłem stare ciało i byłem żywym na nowo w tej fantastycznej chmurze życia, jak ciało. Będąc lekarzem, mój pierwszy instynkt był zbadać moje nowe ciało. Natychmiast pragnąłem to uczynić. To było moje naprawdę. Po 60-ciu latach w starym ciele łatwo było widzieć, że to byłem ja. Jestem pewny, że w to niebiańskie wydarzenie Bóg włączył tylko te rzeczy, które mogłyby mieć szczególne znaczenie dla mnie na dowód i zbudowanie. Pan mógł dać komuś innemu odrębne objawienie na innym tle. Byłem tego samego wzrostu, kształtu jako osoba, którą widziałem w lustrze przez lata. Byłem ubrany w przezroczystą, fałdzistą suknię czysto-białą. Byłem zdumiony, że mogłem widzieć przez moje ciało i zauważać białe kwiaty z tyłu i poniżej mnie.

Cały czas byłem instynktownie świadomy, że Pan Panów był wszędzie w całym tym miejscu, chociaż ja Go nie widziałem. Wiedziałem jednak, że On może się zjawić w Jego własnym czasie. W tym przecudnym przedmieściu Nieba, to wszystko wydawało mi się normalne. Natychmiast zauważyłem, że oczy moje były nieograniczone w zasięgu widzenia. Wzrok ostry i czysty, widziałem 10 inczy (25,5 cm.) lub 10 mil (ok. 16 km). Ciało moje nie miało kości, naczyń, organizmu, ni krwi. Nie zauważyłem organu płciowego. Brzuch i piersi były bez organów, były przezroczyste dla mojego wzroku. Moje myśli tu w raju pracowały z elektryczną szybkością i odpowiadały moim natchnieniom. Jezus jest tutaj życiem. Jego jest rzeczywista energia.

Tam nie było powietrza do oddychania, ni krwi do pompowania, ni jedzenia do trawienia lub wypróżniania. To nie było cielesne ciało organiczne, śmiertelne i doczesne. Mój wzrok skierowałem na przepiękną dolinę, w której się znalazłem. Lasy symetrycznych drzew nie podobne do ziemskich okrywały podgórze po każdej stronie. Widziałem każdą, gałąź i liść. Nie było brązowych skaz lub suchych liści. Tam nie ma śmierci, włączając roślinność. Każde drzewo pełne wdzięku było identyczne jak inne. Podłoże doliny było wspaniałe. Przecudne trawy. Każde źdźbło perfekcyjne i proste, urozmaicone białości. Rosły też cztero-płatowe kwiaty na łodygach 2 fity (ok. 61 cm) wysokie z dodatkiem złota w środku. Każdy był zupełnie żywy. Będąc amatorem botaniki jeszcze jako chłopiec szkolny zdecydowałem się zerwać bukiet. Byłem zdziwiony, że to się tak szybko stało. Moja myśl zatrzymać się zerwać kwiaty stała się wykonana. Tu w raju odkryłem, że nie ma długiego czasu między myślą i faktem. Miałem w ręku bukiet kwiatów. Ich białość była emocjonalna. Zapytałem siebie, dlaczego one takie białe? Wtedy odpowiedź już mi była dana.

Na ziemi ty widzisz tylko białe światło złączone z kolorem (widma) słońca. Tutaj mamy światło Syna. Moje podniecenie było wielkie. Myślałem: rzeczywiście „On jest światłością świata”. W nowych niebiosach nie ma słońca, ni księżyca, są niepotrzebne. Zauważyłem też, że łodygi kwiatów nie mają wilgoci. Przejrzałem je ostrożnie. Delikatne, gładkie. Nie jak ziemskie łodygi z ich komórkami zawartymi z wodą. Przed tym, nim się zapytałem znowu miałem (…) żadnego wysiłku i obciążenia.        

Przechodząc z odległości słyszałem głos mojej żony wołający: Ryszard, Ryszard! Wołanie to stawało się głośniejsze, dolina stawała się mglista i światło zgasło. Moja myśl przestawała pracować. Było cicho i ciemno. Później zrozumiałem, że byłem z powrotem na ziemi, gdzie wiele ludzi modliło się za mnie i ich modlitwy były wysłuchane.

Następnego dnia słyszałem głos Jezusa, który mówił do mnie w szpitalu na 4-tym piętrze: „Powiedz im, powiedz im, powiedz im”!