Dla żony i dla mnie to był cud pojechać do Izraela w kwietniu 1977 r. Nasz pierwszy wyjazd gdziekolwiek po 40-tu latach nocnych telefonów i wezwań do chorych. Wyjazd organizowali chrześcijanie.

We czwartek 6 naszych autobusów posuwało się wolno w dół po stromym wzgórzu i zatrzymywały się na wąskim gościńcu. Gdy opuściliśmy Jeruzalem była już Betania i na wzgórku był grób Łazarza. Jadąc śpiewaliśmy pieśni o “Rodzinie Bożej, Imieniu Jezusa i Jak Wielkimś Ty”. Ja zupełnie nie byłem przygotowany na to, co Jezus miał zamiar pokazać mi w tym podgórku. Wychodząc z autobusu każdy miał własne myśli, rozważając co nam dzień przyniesie.

Wejście do grobu Łazarza. Schyliłem się w ciemne wejście. Długi, wąski kręcony tunel z kamiennymi schodami prowadził coraz niżej, oświecony przez sześć małych wiszących lamp. Małe kamienne wejście prowadziło do pomieszczenia pogrzebowego. Pojedyncza żarówka wisiała na suficie. Tylko 3 osoby w tym czasie mogły wejść w tę skalistą (8 fit – ok. 2,44 m – przyp. red.) kabinę. Kiedy przyszła moja kolejka wsunąłem się przez drzwi i stanąłem w rzędzie obok dwóch starszych pań.

Wtedy rozpoczął się cud w tym grobie. Nagle te panie odeszły. Z drżeniem mogę podzielić się tym co przeżyłem. Tam była zupełna cisza. Ni szelestu ich ubrań było słychać, ni szmeru zastraszonych oddechów, ani szeptu od zapchanych schodów z zewnątrz małego wejścia. Ja nigdy nie miałem takiej zupełnej ciszy, ani takiej ciemności — absolutnie jak ślepota. W końcu byłem oddzielony od wszystkiego, oprócz…

W mgnieniu oka Jezus stał obok mnie. Ja go nie widziałem, ani mogłem Jego dotknąć, ale On był tam. /Kiedy Jezus jest blisko, On nie potrzebuje być widziany, aby Go odczuwać/. I znowu słyszałem ten piękny głos, który mówił do mnie z chmury w pokoju szpitalnym 5 lat wcześniej, mówiący:

Synu mój Ja pokazałem tobie niebo, teraz ja ci pokażę piekło. Ty musisz wiedzieć o nich dwóch. W niebie Ja oddaliłem od ciebie strach minuty ja daję ci go z powrotem. Ty musisz być zdolny powiedzieć ludziom, aby mogli wybrać niebo lub piekło. Ale im powiedz, że ja umarłem blisko piekła i otworzyłem niebo właśnie dla nich.

Oni muszą wybrać: moją miłość i życie wieczne lub kłamstwo, szatana i śmierć wieczną. Powiedz im, powiedz im, powiedz im! Jeszcze jest krótki, ale bardzo krótki. To był głos wołający Jego owce. Wtedy Jezus odszedł i zaczęły się moje 2 minuty w piekle. W końcu ja zrealizowałem, że byłem jak zmarły grzesznik wzięty do najniższego wnętrza ziemi. Zupełna zgroza objęła moją istotę. Moje odosobnienie w zupełnej ciemności i niezgłębionej ciszy było przytłaczające. Ja krzyczałem, ale nie było głosu. Jeśli nie to, że Jezus wyraźnie rozkazał mi, że ja mam powiedzieć o tym, to doświadczenie mogłoby być zastraszające do opowiadania. Ja nie widziałem, że ten specjalny grób miał być użyty przez Boga do nauczania mnie tej lekcji o piekle.

Chwała Panu! Bo tylko 2 minuty w piekle. Nawet to było za długo. W głębokości ziemi moje odosobnienie było przerażające. Nikt nie mógł mi pomóc, tylko Jezus i On odszedł. Myśli tłoczyły się jedna za drugą. Nie mogłem widzieć żadnej innej osoby. Nie mogłem słyszeć głosu ni przyjaciela ni wroga. Nic do czytania, nic do oglądania, nigdzie iść. Nawet moje własne ciało było śmiertelnie nieruchome. Ze zgrozą przyszedł gniew. Natchnione piekielne przekleństwa wypływały w ciszy. Moje usta były zamknięte. Nienawiść, gniew, okrutność, szaleństwo obracało naprzód z powrotem przeze mnie. Słyszałem jak diabeł naigrawał ze mnie. „Potępiaj Boga, potępiaj ludzi, potępiaj wszystko. Specjalnie potępiaj Jezusa, za to co On zrobił dla mnie, kiedy ja nic nie zrobiłem dla Niego. Potępiaj szatana też, brudny zwodziciel. On powinien być spalony za to.

Wtedy ja odczułem, że jest zimno. Takie zimno powoduje ból w każdej komórce. Nie było możliwości by się ogrzać w tym ciemnym, wilgotnym dole. Zapach odrażający, wstrętny, nie świeży, cuchnący, zgniły, zły, zmieszany razem, skoncentrowany. W końcu wiedziałem, że to były zapachy z dna piekła. Śmierdzące, czołgające demony, odczute psychicznie rozkoszując starały się mnie zrobić nędznym. Ogrom tego zepsucia, w którym one żyły i triumfowały był przerażający. Mój strach wzmagał się. Słabłem w całkowitą beznadziejność, depresję, przepastne osamotnienie. Ja krzyczałem, ale nie było głosu. Zimne mokre ściany trzymały mnie przygniatając na wieczność, bez ucieczki, bez Zbawiciela, bez wszystkiego, co podtrzymuje zdrowy umysł.

I wtedy był koniec. Światło zamigotało. Dwie panie rozmawiały radośnie, Na zewnętrznych schodach było słychać śmiechy. Przewodnik patrzył przez małe drzwi i uśmiechał się. Następnie połączyłem się z żoną. Ona mi mówiła, że resztę tego dnia nie byłem sobą. W mojej głowie dzwoniły tamte rozkazujące słowa. Powiedz im, powiedz im, powiedz im.

Biblia mówi, jak wy możecie zaniedbać tego wielkiego zbawienia. On pokazał mi piekło. Ono jest realne, straszne, przerażające. To jest zupełne oddzielenie od Boga, Jego miłości, obietnic, Jego mocy i Jego wolności.

To jest oddzielenie od wszystkiego, co Bóg uczynił dla nas abyśmy się radowali. To jest zaplanowane dla szatana i jego aniołów, nie dla człowieka. Aby dostać się tam każdy musi kupić bilet od szatana w zamian za swoją duszę. Nie jest to warte nawet na 2 minuty – wtedy, gdy niebiański pałac jest za darmo. Tylko głupi może uczynić ten wybór by iść do piekła wbrew życzeniom Bożym.