Autor: Anna Dziwniel

Latami żyłam bez nadziei i bez Boga. Wychowywałam się w wielodzietnej rodzinie. Mama pracowała, więc nie zawsze miała dla mnie czas. Ojciec zmarł jak miałam roczek. Miałam też niewidomą babcię, z którą lubiłam spędzać czas. Niestety choroba i śmierć przyczyniły się, że straciłam je obie. Zostałam sama z tym całym bólem, ciężkim bagażem doświadczeń i rodzeństwem, którym trzeba było się zająć. Należałam do towarzyskich osób, więc szybko wkręciłam się w towarzystwo gdzie był alkohol i narkotyki. Te używki tłumiły moją samotność, poczucie beznadziei, pomału zabijały we mnie wszystkie zdrowe uczucia. Trwało to dosyć długo, uzależniłam się, w międzyczasie wyszłam za mąż, również za alkoholika, z którym mam dwóch synów. Nie bardzo radziłam sobie z wychowywaniem dzieci. Nie mogłam ogarnąć samej siebie. Zdarzyła się taka sytuacja, gdy na melinie próbowałam odebrać sobie życie ale powstrzymał mnie jeden bezdomny, który tam pił. Zaczęło sypać się wszystko. Miałam problemy z organami ściągania, kuratorów na karku, sprawy sądowe, rozpad rodziny, depresję, brak perspektyw na życie. Stres i nerwy tak mną szargały, że nie mogłam spać i jeść. Nie pomagały środki uspokajające.

Diabeł nie oszczędził też mojego rodzeństwa. Mój najmłodszy brat przewrócił się będąc pod wpływem alkoholu i niebawem zmarł, a siostra z drugim bratem są głęboko związani z nałogiem. Tylko ja odpowiedziałam na Boże wołanie. Bóg wejrzał na moją dolę i postanowił mnie uratować.

Koleżanka zaprowadziła mnie do kina, gdzie usługiwali ludzie w darze uzdrawiania. Byli to chrześcijanie. Byłam w opłakanym stanie. Nie spałam 6 dni i 6 nocy, nogi uginały się pode mną, byłam wyczerpana fizycznie i psychicznie. Dobiegały do mnie diabelskie odgłosy, że szatan mnie zniszczy i zabije, że jestem śmieciem i totalnym zerem. Szatanowi nie udało się mnie zniszczyć, gdyż oddałam swoje życie dla kogoś kto jest większy od niego, dla Jezusa.

Od tej chwili, gdy zawierzyłam Bogu, moje życie się zmieniło. Bóg dał mi nową tożsamość, nową rodzinę i przyjaciół. Wypełnił moje serce radością i pokojem. Dał mi nowy język, który błogosławi a nie przeklina. Postawił na mojej drodze Bożych ludzi, którzy zwiastowali mi ewangelię. Płakałam i pokutowałam. Przepraszałam Boga za życie jakie prowadziłam. Bóg uwolnił mnie od nałogów alkoholu i nikotyny.

Dziś jestem osobą, która żyje nie dla siebie lecz dla Chrystusa. Jestem osobą, która chce żyć i poświęcać się dla innych. Pan ma idealny plan dla mojego życia. Bóg bada moje serce, a Duch

Święty prowadzi. Jestem dzieckiem Bożym.

Chwała Ci Panie Jezu!