O tym, jak wiele może zdziałać uśmiech czy dobre słowo, nikogo chyba nie trzeba przekonywać. Tak niewinny gest poprawia nam nastrój, pomaga zacząć dzień, dodaje energii. Mało? Proszę bardzo! Podnosi w krytycznym momencie, wpływa na podjęcie decyzji lub jej zmianę, co z kolei może przynieść nieoczekiwane dla nas rezultaty. Uprzejmość, serdeczność, szacunek to dziś towary deficytowe. Któż by w swej gonitwie skupiał się nad czymś tak banalnym. Tyle spraw do załatwienia, żeby tego dokonać trzeba przedrzeć się przez tłumy ludzi, z których każdy tylko czeka by rzucić kłodę pod nogi – gdzie takiemu dobre słowo! A nawet jeśli żadnej kłody nie rzuca, to po co się do takiego uśmiechać, jeszcze coś pomyśli. Szacunek okazać? I może jeszcze co, może jeszcze czapkę zdjąć!? A tak w ogóle to nie mam czasu.

Lista rzeczy, które można zrobić w minutę jest długa jak Psalm 119. Minuta pozwala obejrzeć powtórkę gola z czterech kamer, poznać prognozę pogody, pokłócić się z bliskim, zrobić zakupy w osiedlowym sklepie, przeczytać stronę powieści (omijając przewlekłe opisy), ugotować (zalać) zupę w proszku, etc. Niewielu jednak uświadamia sobie, że szczypta uprzejmości to jedynie sekunda (do kilku) wycięta z naszego, jakże cennego czasu. To naprawdę niewiele by ktoś w efekcie otrzymał całkiem sporo.

Uprzejmości na świecie jak na lekarstwo, lecz Bracia i Siostry, nie załamujcie rąk. To może się zmienić, bo w końcu są na tym świecie chrześcijanie! W dodatku mają oni niezastąpiony podręcznik savoir vivre’u, który wyraźnie wskazuje, jak żyć by innym żyło się lepiej. Chrześcijanin musi być uprzejmy i to jest imperatyw nie do obejścia.

“Miłością braterską jedni drugich miłujcie, wyprzedzajcie się wzajemnie w okazywaniu szacunku (…)” (Rz. 12, 10). Oczami wyobraźni widzę Braci i Siostry wzajemnie przepuszczających się w drzwiach, pozdrawiających z drugiego końca ulicy czy kurtuazyjnie odprowadzających po nabożeństwach. Jakkolwiek zabawnie to wygląda, powinniśmy dążyć, jedni poprzez drugich, do pokazania, jak ważnymi jesteśmy dla siebie. Bo przecież szacunek to właśnie demonstracja ważności i szczególności drugiej osoby, jej istoty jako bliskiego nam człowieka.

“Bądźcie wobec siebie jednakowo usposobieni, nie bądźcie wyniośli, lecz się do niskich skłaniajcie, nie uważajcie siebie samych za mądrych (…)” (Rz. 12, 16). To prawda, często trudno nie mieć względu na osobę. Przecież zawsze są bliscy i bliżsi, nie mniej jakże wspaniale byłoby traktować się równo (oczywiście w kontekście okazywanej życzliwości) i wyrzec się zgubnej pychy, która każe myśleć (jakże banalnie), że jesteśmy lepsi czy mądrzejsi.

“Nikomu złem za złe nie oddawajcie, starajcie się o to, co jest dobre w oczach wszystkich ludzi (…)” (Rz. 12, 17). Nawet najmłodszy chrześcijanin wie, że za złe tylko dobrym. Nie każdy jednak pamięta, by starać się o to, co dobre dla wszystkich. W związku z masowym nieuświadomieniem o palącej potrzebie uprzejmości wydaje się to nawet zrozumiałe. Jednak my, “sól tej ziemi”, musimy przypomnieć, może najpierw sobie, a zaraz potem całemu światu, jak ważne są życzliwość, szacunek, czy uprzejmość. O ileż piękniejszy byłby wtedy ten świat!

Michał Karczewski