Bóg chciał wprowadzić Izrael, który był w niewoli na nową dla nich ziemię. Wprawdzie było to miejsce, gdzie był wcześniej Abraham, ale Bóg chciał umieścić tutaj cały naród, na stałe. Do dzisiaj Izrael ma swoje państwo właśnie na tym obszarze. Po prostu jest to miejsce na tym świecie wybrane przez Boga by było tam państwo Izrael.

Tak jak Abraham wyszedł z Ur, tak Bóg wyprowadził Izrael z Egiptu, czyli z miejsca zamieszkania. Widać tu pewną analogię. Mojżesz także musiał opuścić Egipt, czyli miejsce, w którym dorastał. Nie poznałby bardziej Boga, gdyby tego nie zrobił. Opuścił królewski dwór i pasał trzodę, ale Bóg to wynagrodził. Na dworze królewskim Mojżesz był kimś, ale nie w oczach Bożych, Bóg patrzył inaczej. Czyli Mojżesz nie patrzył tak jak świat, na pozycje. Miał serce (postawę), które Bóg mu dał i nim się kierował. Prawdą jest, że Mojżesz musiał uciekać, ponieważ zabił Egipcjanina, ale później nie wrócił do Egiptu, był pasterzem na pustyni przez 40 lat. W liście do Hebrajczyków czytamy, że “gdy dorósł, nie zgodził się być nazywanym synem córki faraona.” Czyli w jego sercu, jeszcze gdy był w Egipcie zaczęła dominować tożsamość niezwiązana z Egiptem, dworskim życiem, z tym, co materialne, ale z tym, co Bóg wkładał w jego serce. Będąc na pustyni, na pewno miał myśli o powrocie, ale pozostał na pustyni. To było jego miejsce na ten czas. Można by powiedzieć, że nie wracał ze względu na to, że ciążył na nim wyrok, ale po 40 latach przecież wraca, z konkretnym zadaniem od Boga, by wyprowadzić Jego lud. Nie poszedłby do Egiptu, gdyby Bóg go do tego nie powołał. Już wcześniej miał to powołanie, gdy jeszcze był w Egipcie. Wierzę, że miał przekonanie od Boga, że wróci do braci, ale czekał na ten moment. Coś się u niego zmieniło – wcześniej stanął w obronie jednego brata, z własnej, nie Bożej, inicjatywy, teraz był w powadze zadania wyprowadzenia całego Izraela. Stał się innym człowiekiem. Jego charakter został ukształtowany. Bóg mu powierzył większą odpowiedzialność. Sam, z własnej inicjatywy był w stanie stanąć w obronie tylko jednego brata a i mimo to jego bracia nie uznawali go za ich wybawcę, tak jak tego pragnął. Tutaj, po 40 latach, cały naród idzie za nim. Trudne warunki życia na pustyni, a nie w wygodach Egiptu, kształtowały jego charakter. Wierzę, że Mojżesz i tak musiałby opuścić Egipt, okoliczności w jakich się znalazł tylko sprawiły, że wyszedł w takim czasie. W innej sytuacji Bóg powołałby go, by opuścił Egipt. Po prostu musiałby się od tego odsunąć. Widzimy, że Bóg był z nim gdy był na pustyni, założył rodzinę.

Jakub podobnie, opuścił dom, musiał uciekać przed bratem, ale tam gdzie był też pozostał 20 lat. Wierzę, że w innych okolicznościach Jakub i tak musiałby opuścić rodzinny dom, bo taki był wzorzec Bożego prowadzenia od Abrahama. Czy też patrząc jeszcze inaczej, Bóg użył tych okoliczności, by wyprowadzić Jakuba z domu, wprowadzić go w dojrzałość. Po 20 latach Jakub nadal odczuwa obawę przed bratem, ale wychodzi na jego spotkanie. To już nie jest taki strach jaki był wcześniej. I Bóg zjednał mu życzliwość ze strony brata, wynagrodził jego wiarę w ten sposób.

Zmiany w charakterze każdego z powyższych mężów Bożych dokonały się przez wyjście, opuszczenie rodzinnego otoczenia. Po prostu zostawili ten etap życia za sobą. W ten sposób byli zdani tylko na Boga. Jezus powiedział, że kto przykłada rękę do pługa a wstecz się ogląda nie nadaje się do Królestwa Bożego – chodzi tutaj o ducha, o nastawienie ducha, jakie jest.

Karol Pietkun – grudzień 2016